Prosto do twojego kalendarza.
Termin na liście, którą trzeba pamiętać, żeby otworzyć, to tylko połowa przypomnienia. Włącz to, a wyląduje tam, gdzie i tak zaglądasz codziennie.
Prawdziwe zaproszenie, nie notatka
Każdy termin przychodzi mailem jako porządne zaproszenie kalendarzowe, z przyciskami przyjmij i odrzuć — dokładnie to, co dostajesz, gdy kolega zaprasza cię na spotkanie. Twój kalendarz traktuje je jak wszystko inne.
Poprawki zastępują, a nie piętrzą się
Gdy później zmienisz datę, istniejący wpis zostaje zaktualizowany, zamiast żeby obok pojawił się drugi. Gdy usuniesz termin w DocMind, wpis zostaje wycofany.
Przypomina twój kalendarz
Przypomnienie należy do wpisu, więc pochodzi z twojego własnego kalendarza. Nic nie zależy od tego, czy DocMind akurat działa ani czy mail dotrze na czas.
Wyłączone, dopóki tego nie zechcesz
Przełącznik jest w twoich ustawieniach i na start jest wyłączony. Wysyłane jest tylko to, co przypada w przyszłości, domyślnie całodniowo, a z godziną tylko wtedy, gdy dokument naprawdę ją podał — a sprawdzanie starszych dokumentów hurtem nigdy nie wywołuje lawiny zaproszeń.